Baskerville aktualnie jest na polskim rynku jedną z nielicznych alternatyw dla ciężkiego, topornego fizjologa chopo. I jako je...

Review Revised: Baskerville Ultra Muzzle

   
     Baskerville aktualnie jest na polskim rynku jedną z nielicznych alternatyw dla ciężkiego, topornego fizjologa chopo. I jako jego lżejszy odpowiednik jest dosyć chętnie wybierany, na nasz wieszak trafił prawie półtorej roku temu i myślę, że w końcu czas na konkretne podsumowanie dotyczące tego kagańca. Poprzednie powstało raptem po tygodniu użytkowania, jednakże jak na test przeprowadzany w tak krótkim okresie czasu był zadziwiająco trafny.
     Powtórzmy więc jeszcze raz jakie parametry ma mieć Miszonowy kaganiec: 
- Ma być lekki i wygodny. -  Misz w kracie biega przy rowerze, jeździ pociągami i autobusami oraz penetruje luzem okolicę. Czyli ogółem - trochę czasu w nim spędza. Nie może przeszkadzać i ocierać.
- Ma pozwalać jej ziajać.  - Patrz wyżej. Picie w kagańcu uważam za zbędny dodatkowy atut. Do tego jej kratę po prostu ściągam.
- Ma uniemożliwiać żarcie z ziemi i szczypanie/gryzienie - kaganiec nie jest dla ozdoby, ma pełnić konkretne, okreslone funkcje. W naszym wypadku - uniemożliwiać psu opier.alanie porzuconych hot dogów z papierkiem, kup, chlebów i potencjalnych trutek. Jako, że Misza to Misza i szybko się wkurwia na natarczywe/pokazujące jej zęby/kręcące się koło jej rzeczy (lub będące borderem :D) psy - kaganiec ma też uniemożliwiać zagryzanie.

     A dlaczego padło na Baskerville? Powód prosty - kaganiec teoretycznie nieściągalny co było ważne u Miszona, ponieważ potrafiła zgubić kratę w krzakach lub przy otrzepywaniu się.

     Czas więc najwyższy rozliczyć go krok po kroku i konkretnie. Zacznijmy od plusów... ponieważ jest ich mniej.
+ Baskerville wyprodukowano z gumy - oznacza to iż jest lekki. Można nim też wyginać na wszystkie strony i nie boli tak bardzo jak pies uderzy nim w łydkę lub piszczel. Moja obawą był zapach, zupełnie niesłusznie - guma, z której zrobiono kaganiec nie śmierdzi. Lekkość i elastyczność niesie dodatkowe korzyści, które zauważyłam podczas okresu użytkowania - jeżeli akurat nie chcę, żeby obijał mi się o tyłek wisząc z plecaka mogę go zgnieść i upchnąć gdzieś w środku. Waży tylko 120g (Baskerville Ultra Muzzle rozm. 4), więc jeżeli tak jak ja nie lubisz nosić na plecach zbędnego ciężaru a nie możesz zaserwować swojemu psu akurat szmaciaka to ta krata raczej cię usatysfakcjonuje.
+ Jego budowa faktycznie umożliwia psu ziajanie. Jest to szalenie ważne w momencie kiedy zwierzak - tak jak Misza - biega w nim przy rowerze. Jednakże to jak bardzo pies może się schłodzić zależy już od tego jaki jest to pies o czym powiem za chwilę.
+ Nie przesuwa się na psim pysku.
+ Miszon bardzo szybko się do niego przyzwyczaiła. Miłości między nimi nie ma, ale nienawiści również brak.
+ Nie blaknie. Czerń dalej jest czernią.
     ...I to tyle w kwestii zalet Baskervilla. Najistotniejszy jest dla mnie punkt pierwszy i drugi i na nie radzę zwrócić uwagę, ponieważ reszta to w istocie (przyznaję bez bicia) dodatki, które wyszły w praniu nieistotne "dla sprawy".

     Natomiast wad mamy o wiele więcej. Gotowi? No to start.
- Dobieranie rozmiaru. Kto próbował ten wie, że rozmiarówkę Baskervilla opracował sam Szatan i to opracował ją chyba na podstawie Cerbera i kilku przedstawicieli Dzikiego Gonu. Nie ma bowiem innego wyjaśnienia na to dlaczego jest ona tak podstępna. Na niektóre psy Baskerville może nie pasować wcale - być za szeroki, za długi bądź za krótki. W przeciwieństwie do Chopo nie wchodzi w grę zwężenie bądź rozszerzenie przez dociśnięcie lub rozgięcie kagańca. Producent wspomina, że można go modelować przez wygotowanie (?). Cóż, zdesperowanym pozostawię zaszczyt próby.
- Łatwiejszy w destrukcji niż plastiki czy metale. Zolinka swój unicestwiła.
- Jednak ściągalny. Chociaż wymaga to ode mnie złego zapięcia kraty (dania psu za dużo luzu)* i trochę wysiłku Miszona. Pasek zapinany na górze kagańca jest o kant dupy rozbić. Podnosi kaganiec do góry, dziwnie go układa na pysku, źle się wpina w pasek, w który powinno się go wpinać - ostatecznie z niego zrezygnowałam.
 Weronika Kusaczuk: "(...) jak się nie zapnie porządnie, to ziewający pies może sobie po prostu wyjąć żuchwę z kagańca."
- Gwóźdź programu: OBCIERA! Miał być nieszkodliwy a niestety przy dłuższym użytkowaniu zarówno Misza jak i Tiksa wychodzą ze starcia z kagańcem z obtartą kufą tuż za nosem (do krwi!). Początkowo obwiniałam obwinięcie go taśmą klejącą jednak po rozbrojeniu kagańca problem nie zniknął.
- Niewygodny. W PKP, w naszym wypadku, fizjologiczny kaganiec jest czymś absolutnie zbędnym - poruszamy się pojazdami klimatyzowanymi. Chart afgański - Ptyś - podróżuje przeważnie w luźnym kagańcu weterynaryjnym pozwalającym ułożyć głowę i posapać w razie potrzeby i takie rozwiązanie dla psów łagodnych, niegryzących, spokojnych i śpiących w podróży uważam za dobre. Natomiast psy nieobliczalne, reaktywne, pobudliwe bezwzględnie - w kagańcu uniemożliwiającym wypadki z zębami... Natomiast jest on pierońsko niewygodny dla psa, który lubi leżeć (i leży) na boku - pysk do niego wpada, kaganiec zachodzi na oczy, gniecie w bok głowy. No generalnie jedno wielkie NIE.


Misz jak widać przybiera tą samą pozycję niezależnie od tego czy kaganiec jest czy go nie ma. Faktem jednak jest, że przy braku kagańca chętniej kładzie się na boku.
- Pozwala żreć znalezione fanty. - nic dodać, nic ująć. Odkurzanie z ziemi niczym niezakłócone chyba, że przejdzie tuning.
- Pozwala szczypać inne psy - tego akurat Misz nie miała okazji sprawdzić, bo kiedy podchodzi do nas inny pies jest rozjeżdżany rowerem, natomiast słyszałam historię z zaufanego źródła o psie, który wyrwał kłaczków trochę... w baskervillu.
- Ziajanie na żądanie - w zależności od pyska twój pies otworzy pysk na maksa i sobie posapie albo na 2/3, może mniej. Miszon na przykład jako-tako sapie, Tiksa trochę mniej, jeszcze inny pies otwierał pysk na wspomniane 2/3 - na każdego kaganiec na szerokość x długość dobry.
- Cena - za takie gówno, które nie spełnia swojej podstawowej roli, z wiedzą, którą mam aktualnie nie dałabym tego co chcą sklepy (a za czwórkę chcą 55-80zł).
- Kolor - w sumie pierdoła, ale to, iż jest on dostępny tylko w trzech wariantach (czarny, przetrawiony błękit i wyrzygany róż) jest dla mnie raczej minusem.
- Ściera się. Wiadomo - normalne oznaki użytkowania, aczkolwiek przy psie trącym jak dziki wieprz o grunt czy krzaki nie śmiem przewidywać jego żywotności.
- Osamotniony incydent, ale jednak. Zdarzyło mu się samodzielnie odpiąć od plecaka i próbować uciec na nabożeństwo na Ostrowie Tumskim. Mimo prawidłowego zapięcia jak pan Bóg przykazał.

Katecheza.
Gdzie baskerville się NADAJE:
-> krótka podróż komunikacja miejską, w której jest gorąco/ciepło (więc pies może ziajać), w której akurat trenujemy/socjalizujemy (można nagradzać) a pies nie będzie chciał się wygodnie położyć i spać.

Gdzie się NIE NADAJE:
-> długa podróż pociągiem/autobusem, gdzie pies jest uwięziony w tym badziewiu przez kilka godzin.
-> długi spacer w trudnym terenie (otarcia pyska).
-> spacer w rejonach potencjalnie zaminowanych przez trucicieli/dokarmiaczy (pies wciągnie wszystko jak odkurzacz).
-> spacer z kreatywnym psem, który potencjalnie może wykombinować jak szczypnąć przez kratę.
-> pies uparty/silny/kreatywny, co do którego istnieje w miarę uzasadnione podejrzenie, że kaganiec ściągnie i/lub zje.

Czy kupiłabym znowu: HELL NO! (Dla nieanglojęzycznych: Nie ma, kurwa, szans)
Ocena: 2/10

* Z drugiej strony dałabym słowo, że Tixa swego czasu miała zapięty dobrze a i tak się go pozbyła.

11 komentarzy:

  1. Eee, co do tego spania to sie nie zgodzę. Roy i na boku sie w nim kładzie, i przodem, i ma go ogólnie w dupie :p Ale co do reszty się zgadzam - jeszcze dopowiem, że jak się nie zapnie porządnie, to ziewający pies może sobie po prostu wyjąć żuchwę z kagańca :D Mina ludzi w autobusie bezcenna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozwolę sobie dorzucić tą uwagę do wpisu :D Dzięki!

      Usuń
  2. Ja nie ufam baskerville'owi i nie kupiłabym go nawet bez tej recenzji z jednej, prostej przyczyny - nie przekonuje mnie jego budowa. Wolę kupić brzydszy chopo, który właściwie jest taką wielką klatką na ryj, ale mieć pewność, że mojemu lubiącemu szeroko rozdziawić paszczę psu będzie wygodnie. Do tego ta rozmiarówka i cena... Bleh, nope.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja się zastanawiam nad http://mundogalgo.com/kaganiec-na-whippeta-czarny.html whippetowym... zobaczymy, zależy czy w razie złego rozmiaru mogę wymienić :P zależy mi na uwolnieniu psu nosa z kratek i lekkości, a chopo mi tego nie daje...

    Ula & Kora

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chopo odsłania nos, jest lekki. Na pewno nie tak lekki jak charci jednak :)

      Usuń
  4. Czyli generalnie do dupy, ale super wygląda oklejony różowa taśma i nam na nasze potrzeby wystarcza :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nooo... ja szukam jakiegoś kagańca dla mojego laba. Szukam, szukam i nic. Ostatnio zakupiłam zwykły, metalowy z ochraniaczem. Efekt był taki, że pies miał zdartą kufę do krwi. Normalnie mięso wylazło na wierzch, prawie kość było widać. Nigdy więcej... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam fajny projekt kagańca miejskiego, ale dwie lewe ręce i nikt nie chce ze mną współpracować w tej kwestii xD

      Usuń
  6. Ostatnio ktoś podarował czarny baskerville do ośrodka adopcyjnego, dla jednego z psiaków, dzięki Twojej recenzji wiem na co zwracać uwagę jak będzie go nosić.

    OdpowiedzUsuń
  7. Recenzja bardzo się przydała, bo właśnie się nad takim zastanawiałam :)
    Zapraszam na m ojego bloga! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Też zakupiliśmy (całkiem niedawno) baskerville. Z doborem rozmiaru to rzeczywiście masakra... ale przynajmniej pieski z fundacji skorzystały, bo nietrafione przekazałam na licytację (dzięki zooplus za wymianę za friko!). Loki jeszcze nie wpadł na to jak go ściągać, więc tej wady nie zauważyliśmy (ale jeszcze może za krótko użytkujemy;)). Zobaczymy jak z resztą - docelowo ma być tylko noszony okazjonalnie i krótko, więc może nie będzie tak źle:)

    OdpowiedzUsuń