Im więcej leni tym więcej wymówek. U sportowców sprawa jest oczywista - przecież zła pogoda (za ciepło, za zimno, zbyt wietrznie, zbyt...

Jak obrazić twórcę używając jednego słowa

     Im więcej leni tym więcej wymówek. U sportowców sprawa jest oczywista - przecież zła pogoda (za ciepło, za zimno, zbyt wietrznie, zbyt wilgotno...), sprzęt nie ten, suplementów brakuje, nie stać na siłownię... I nikogo nie interesuje, że ty dopiero zaczynasz, że tak na prawdę nie jesteś na poziomie profesjonalistów, jedyny sprzęt jakiego potrzebujesz to chęci, jedyny suplement to zdrowa dieta. A pogoda? Nie czarujmy się - nigdy nie będzie idealna. 
Jestem leniwa a post długi, więc jest grafika, ale niestety nie nowa :D

     "Aby skończyć pracę musisz ją tylko cały czas rozpoczynać"
      Stanowczo zbyt często skupiamy się na celu w naszym życiu a zbyt rzadko myślimy o samej drodze, prawie wcale natomiast - o pierwszych krokach lub w ogóle o starcie. A prawda jest prosta i banalna - zanim przebiegniesz maraton musisz przebiec choćby jeden krok, zanim będziesz wyciskać sto kilo na siłowni musisz w ogóle tam pójść i zacząć od mniejszych ciężarów, zanim zaczniesz ze swoim psem fruwać pięćdziesiątki na rowerze najpierw musisz ten rower wyciągnąć z szopy i przejechać choćby pierwszy kilometr. 
    Zanim napiszesz bestseller zostaniesz wielokrotnie odrzucony, twoje opowieści mogą zostać wyśmiane. Nie oznacza to, że nie masz talentu - to znaczy tylko, że musisz pisać więcej, częściej, pracować nad swoim stylem, fabułą i postaciami. Zanim narysujesz arcydzieło musisz wyciągnąć ołówki. Zanim będzie to coś hiperrealistycznego, zanim zacznie mieć znamiona twojego stylu przerysujesz setki jeżeli nie tysiące godzin, spędzisz lata przy nocnej lampce, wyrzucisz tony papieru. Ale zanim to nastąpi musisz zrobić jedną na prawdę banalną rzecz.
 Musisz przestać myśleć o twórczości w kategoriach talentu
     Na pewno kiedyś ktoś Ci powiedział widząc Twoje wypociny, że masz/nie masz talentu, otóż jestem tutaj dzisiaj by odrzeć cię ze złudzeń - talent nie istnieje. To taka bajka, mit, legenda, złoty Graal. Przyjrzyj się pracom artystów, których cenisz, podziwiasz i którym wybudowałeś gdzieś w rogu pokoju ołtarzyk. A teraz spróbuj dotrzeć do początków ich kariery. W niektórych wypadkach to możliwe, w innych Ci ludzie pracowali latami w swoich własnych pokojach lub pracowniach, chowając nieudane eksperymenty do szuflad, wieszając je na ścianach, wyłapując błędy, poprawiając je, ucząc się z nich. Niejednokrotnie zarywali noce, bo przecież w ciągu dnia jest praca i rodzina, może znajomi, może właśnie pies a na pasję w życiu mamy coraz mniej miejsca. Ale wiesz co mają wspólnego? 
     Każdy z nich skreślił ze swojego słownika słowo "talent"
     To, co nazywasz talentem nie rodzi się w ciągu jednej nocy, nie masz tego zapisanego w DNA, to w zasadzie nie istnieje. Kiedy patrzysz na prace takie jak te, które tu wymieniłam. I wzdychasz, że też byś tak chciała ale nie masz talentu - wyzbądź się złudzeń. To nie talent. To warsztat. Niejednokrotnie wzdychaliście do moich wypocin, że ciekawe, że mega, że taki talent, wow! I że też byście tak chcieli. 
       Zdradzę Ci więc sekret. Gotowa? Okej. Nie mam talentu. Jestem gorzej niż przeciętna a moje wypociny na początku wyglądały tak, iż nic się z nich nie zachowało. W przypływie jednego z gorszych nastrojów zniszczyłam całą moją twórczość z okresu szkoły podstawowej, gimnazjum i cześci liceum. Pozostały tylko prace, które uratowała moja siostra a one nie oddają tego z czego zaczynałam. Czy widziałaś początki fotografów, których dziełami dziś się zachwycasz? Czytałaś pierwsze skrypty wielkich pisarzy? Czy oglądałaś amatorskie (jeszcze wtedy) popisy aktorów/reżyserów o których dziś głośno? Wiesz co mają ze sobą wspólnego? Gdybyś je dziś zobaczyła zastanawiałabyś się co to za patałach. Byś może nie zawiesiłabyś na nich dłużej oka. 
     Jednak tematem głównym, który chcę poruszyć w tym wpisie, w związku z tym, iż jest mi najbliższy jest rysunek. To, co widzisz teraz finalnie, te wszystkie misterne, wypieszczone pełne detali zwierzaczki, które produkuję to nie jest talent. Jeżeli się temu przyjrzymy to jedyny talent jaki tutaj się pojawił to talent do zarywania wieczorów, siedzenia na tyłku przez kilka godzin. Normalni ludzie nazywają to cierpliwością. Bo to cierpliwość sprawia, że biorę kolejną kartkę papieru, nakładam następna kratkę, liczę proporcje, dłubię włosek po włosku. To cierpliwość sprawiła, że już kolejny rok z rzędu (piąty) regularnie zasiadam do kartki i z pewną konsekwencją ćwiczę, obserwuję, myślę i analizuję.
     A teraz spójrz na swoje autorytety, mistrzów, idoli i inspiracje. Spójrz na dzieła swojego ulubionego artysty, na ulubioną książkę, na kogoś kogo uważasz za inspirację w kwestii fitnessu, psich sportów czy sportów ludzkich i uświadom sobie, że predyspozycje fizyczne, "geny" i cała ich magia to zaledwie kilka procent (jeżeli w ogóle), reszta to tysiące godzin spędzanych na treningu, setki godzin obserwacji, psychiczne nastawienie, prawdopodobnie mnóstwo biegania, leżenia, czołgania się w śniegu, błocie lub deszczu. Wszystko po to, żeby zachować ciągłość treningów, żeby pokonać lenia siedzącego w głowie, udowodnić samemu sobie, że potrafię, złapać idealny kadr a przede wszystkim by ciągle się doskonalić. Wobec czego twoją motywacją nie powinno być propagowane zewsząd hasło "Don't give up" (nie poddawaj się), które zaszczepia w Twojej głowie świadomość, że kiedyś prawdopodobnie ulegniesz, klękniesz, załamiesz się, popełnisz błąd. Klękaj, załamuj się, popełniaj błędy - przygotuj się na świadomość, że każdego z nas to czeka. Droga do perfekcyjnie miękkiego futra na rysunku jest wybrukowana krzywymi potworkami, topornymi kreskami i masą błędów. Porażka jest naturalną częścią procesu uczenia się. Pozwól więc sobie na nią, jednak przede wszystkim - wyciągnij z niej lekcję. 
"Mogę wykonać jeszcze jeden krok"
     Od pewnego czasu to jest właśnie moje motto. I wiesz co? Działa! Zrezygnowałam ze słowa "Muszę", zamieniłam je na "wybieram". Taki mały trick, który pomaga mi się zebrać do kupy w trudnych chwilach zwątpienia. Bo tak na prawdę nikt nigdy nie stoi nade mną z biczem, nikt nie celuje mi w głowę z pistoletu, żebym cokolwiek zrobiła - moje życie (i Twoje zapewne też) to kwestia wyborów. Wybierasz częściej niż Ci się wydaje - to nie tylko wybór szkoły, zawodu, życia czy partnera. Wybierasz wstanie z łóżka, umycie zębów, pójście na zajęcia czy do pracy. Wybierasz również swoje możliwości. A moja możliwość to wykonanie jeszcze jednego kroku. To przecież takie proste. Nikt nie każe Ci dzisiaj rysować całego portretu. Możesz tylko postawić kratkę, możesz ją jedynie wyliczyć, możesz narysować tylko kilka kresek, oko, a może samą źrenicę? Spójrz jakie to proste - a kończy się na tym, że Twoja praca idzie do przodu. Nie wiedzieć kiedy piszesz zdanie, akapit, całą stronę nowego opowiadania. Bo przecież możesz napisać jeszcze jedno słowo, prawda? A potem kolejne? :) Możesz też wyjść by przebiec kilkaset metrów a następnie skończyć pokonując kilometr, bo po tym jak Endomondo zakomunikuje przebiegnięcie tych dwustu metrów pomyślisz sobie "mogę przecież wykonać jeszcze jeden krok, nie jestem tak zmęczony!". Możesz też przeczytać jeden (albo pół!) artykułu poświęconego fotografii, możesz nagrać krótkiego vloga lub jedną scenę do Twojego przyszłego filmu. Ani się spostrzeżesz a dostrzeżesz postępy w swoich zdjęciach, może sama zaczniesz komuś doradzać?
 Muszę? Nie, wybieram!
     Zastanów się więc czy dziś wybierzesz zasłanianie się talentem czy ćwiczenia, poszukiwanie wiedzy i rady. Czy będziesz ciągle płakał, że geny nie takie a może weźmiesz sprawy w swoje ręce i zamiast tego stworzysz kolejny fragment Twojego rysunku? Napiszesz kilka zdań książki? Przebiegniesz kilkaset metrów? Nauczysz swojego psa nowej sztuczki? Nagrasz kilka minut swojego filmu? A może zrobisz mapę myśli z pomysłami na odnowienie kilku mebli w swoim domu? 
     Zastanów się też kiedy następnym razem zobaczysz raczkującego twórcę, który upublicznia swoje dzieła. I wiedz, że każdy z nas jakoś zaczynał, a jeżeli ktoś ma na tyle odwagi, żeby dzielić się swoimi dziełami w tej fazie, w której my chowaliśmy je po szufladach to nie należy się krzywić, mówić, że nie ma w tym talentu. Uznaj to jako ćwiczenie - ćwicz mówienie rzeczy miłych, szukaj pozytywów - czysta praca? Zdecydowana kreska? Dobre proporcje? ładnie zarysowane oczy? Może dobry kontrast? Bo tajemnicą numer dwa jest to, że jestem dziś taka jaka jestem nie dlatego, że ludzie palcem wytykali mi błędy - dziś widzę, że każda z tych prac jest unikalna, każda ma inne zalety, skupiona była na zupełnie innych aspektach i na prawdę ciężko je porównać do siebie również dlatego, że nie zdarza mi się kilkukrotnie rysować tego samego. Absolutnie nie. Stało się tak dlatego, że ludzie, na których opinii mi zależało oraz ludzie, którzy mnie nie znali doceniali to co robią, zachęcali, motywowali, widzieli właśnie tą dobrą stronę pracy, którą ja najczęściej przeoczyłam (bo byłam skupiona na psioczeniu o tym jak bardzo to, tamto i owamto jest świadectwem mojej niezaradności artystycznej). To właśnie dzięki nim wybierałam rysowanie i mogłam zrobić jeszcze jeden krok a wypalenie nie nadchodziło długimi latami. To dzięki nim na przestrzeni wielu lat moje wypociny zostały magicznie podciągnięte pod kategorię "talent", która jest nie tylko kłamstwem ale również bagatelizowaniem ciężkiej pracy i wysiłku włożonego w doskonalenie swoich umiejętności. Bo pod słowem sugerującym, że urodziłaś się jako pięciolatek malujący arcydzieła na ścianach, jest też ignorowanie faktu, że to nie geny. Takie podejście jest niebezpiecznie lekceważące. Bo to godziny przy nocnej lampce - niejednokrotnie całe noce! - spędzone na krzywieniu kręgosłupa przy montażu, rysunkach, obróbce. Ten "talent" to - w moim przypadku - poświęcanie masy czasu na zadawanie właściwych pytań i poszukiwanie wiedzy. W przypadku innych? Warsztaty i seminaria, niejednokrotnie szkoły lub kursy. To samozaparcie, charakter, stawianie kroku za krokiem tam gdzie inni przystają - na chwilę lub na zawsze. To popełnianie błędów, obieranie złych kierunków, LATA na tym właśnie spędzone.
Nikt się z tym nie rodzi. Każdy z nas ciężko na to pracuje.
I na koniec jeszcze powiem wam, że tak, TY jesteś w stanie tworzyć arcydzieła, które tak bardzo podziwiasz. Daj sobie czas, ćwicz wytrwale, zadawaj pytania - zbieraj też swoje stare prace by mieć porównanie a wkrótce zobaczysz, że postęp to coś co Cię nie omija :) 

10 komentarzy:

  1. Śliczne są te prace. Ja sama też trochę rysuję, co prawda nie mam czasu robić tego systematyczne, ale gdy już zasiądę do rysowania to oderwać się nie mogę.
    Też uważam że talent nie istnieje. Tylko ciężka praca i samozaparcie dają dobre efekty.
    Co najwyżej człowiek może mieć predyspozycje, ale na sukcesy trzeba sobie samemu zapracować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak mam i cieszy mnie to, że mimo ewidentnego wypalenia jednak jakaś cząstka mnie ciągle potrafi się przy tym odprężyć. Szczególnie teraz, kiedy nie ma żadnych terminów, nikt mnie nie goni - rysowanie powoli odzyskuje dawny urok :)
      "Co najwyżej człowiek może mieć predyspozycje, ale na sukcesy trzeba sobie samemu zapracować :)" W każdej dziedzinie :)

      Usuń
  2. Masz rację, predyspozycje/talent to na pewno jakieś ułatwienie, ale pracować trzeba nad tym tak czy siak. Ja z tych tekstów typu "wow, ale jesteś utalentowana!" uwielbiaaam (taak baaardzo :P) jeszcze "ale X (tu imię twojego psa) jest mądry/a!". Przecież człowiek tylko wydaje psu jedzenie, cała reszta zrobiła się sama. Oj, przepraszam! Piesek sam się nauczył, bo jest taki inteligentny. Kiedy początkujący psiarz czyta takie teksty pod fotą/filmem jakiegoś burka, to trochę nie dziwię się, że potem sam szuka takiej mądrej rasy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, uwielbiam ludzi, którzy myślą że moje psy wysały wszystkie umiejętności z mlekiem matki a ja tylko stoję i mówię "super pieeees, dobry Nik Nik, taaaaak".
      Kiedyś spotkałam na spacerze pewną panią. (ćwiczyłam sztuczki z Nerem)Kobieta ta pełna zachwytu i umiłowania zapytała się jaka to rasa psa "bo ja też chcę mieć takiego pieska, który wszystko to umie" szok i głupota....

      Usuń
  3. Wiesz co? Dziękuję, że to napisałaś. Od jakiegoś czasu czułam, że coś jest nie tak, straciłam całą chęć do pisania. Inaczej - dopadł mnie kompletny brak pomysłów. Po przeczytaniu tego tekstu dostałam jakiegoś motywacyjnego kopa czy coś.
    Co do talentu - moja znajoma, która świetnie rysuje mawia, że sukces to "90% ciężkiej pracy i 10% talentu". Ja zawsze do rysunku miałam dwie lewe ręce, chociaż od czasu do czasu do dziś próbuję coś-tam naskrobać, czasem wychodzi, częściej nie.
    *Chyba trochę od tematu odeszłam*
    Często widuje się wstawione gdzieś rysunki z tych początków przygody z rysowaniem i masę negatywnych komentarzy. Mało kto zachęca do dalszej pracy, chwali jakiś element. Większość ludzi ciśnie po autorze, naśmiewa się z niego. To przykre, że nikt z nich nie pamięta swoich początków i jak to on "genialnie" rysował.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O poszukiwaniu pomysłów też mam zamiar kiedyś napisać, ale wszystko po kolei :) W serii notek o rysunkowym pitu pitu chciałabym pokazać, że każdy coś potrafi i nie ma rzeczy niemożliwych, natomiast jak ludzie to wykorzystają... Mam nadzieję, że dobrze! :)
      Znajomej proponuje polać, bo na prawdę dobrze rzecze :)
      A co do negatywnych komentarzy - ja staram się zawsze być z tej drugiej strony barykady i juz nauczyłam się we wszystkim widzieć dobre strony :) Zresztą od lat wspieram, pomagam i doradzam młodym twórcom - mnie to nic nie kosztuje, młodzi/początkujący natomiast mają z tego na prawdę kopa motywacyjnego (przynajmniej z tego co widzę), bo na przestrzeni miesięcy widać postęp. I to natomiast cieszy mnie :)

      Aha, i nie ma za co - pisz, pisz :)

      Usuń
  4. A ja się nie do końca zgadzam, choć tekst jak zawsze dobry.
    Otóż jestem zdania, że ta mistyczna rzecz - talent istnieje. Choć wolę to nazwać predyspozycjami. Warsztat jest ważny, można być świetnym w tym, co się robi, jednak uważam, że jeśli ktoś jest wybitny, to dochodzi jeszcze ten składnik, który nadaje ostatecznego szlifu całości. Można robić dużo, produkować na potęgę, być czytanym przez miliony, a jednak tak serio, być grafomanem. Oczywiście bez pracy, ciągłego szlifowania umiejętności się nie obędzie, ale bez tej iskry się jest tylko jednym z wielu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dobrze, ale skąd sie ta wybitność bierze? Ja ostatnimi czasy (na przestrzeni ostatnich 5-8 lat) miałam przyjemność obserwować właśnie rozkwit twórców, którzy dzisiaj podciągają się pod wybitnych. I nie uważam, żeby którykolwiek z nich miał mniejsze predyspozycje niż ty, czy ja - mieli ewentualnie większe parcie na wiedzę, ktoś ich pokierował, ktoś doradził i wyszło cudownie :)
      I teraz też możemy dyskutować czym jest ta iskra - czy to nie jest po prostu determinacja? Kreatywność (cecha, notabene, też do wyćwiczenia...)? A może upór? Nie widzę w tym nic z mitycznego talentu :) Jest za to środowisko - jedni Ci pomogą, inni stłamszą. Jest własna siła charakteru - czy dasz się stłamsić? Ale ja jednak wierzę, że z każdego da się zrobić przynajmniej dobrego rzemieślnika :)

      Usuń
  5. Dla mnie to kwestia nie do zmierzenia. Nie wmówisz mi, że Michalak różni się od Rowling tylko tym, że mniej serca włożyła w szlifowanie warsztatu ;) Ja na przykład mam wybitny wstręt do liczb wszelakich i może i bym była jakimś inżynierem, jakbym musiała. Ale nigdy nie będę miała tej lekkości i swobody w podliczaniu głupot, szacowaniu ile czego jeszcze jak Pan Mąż :) Po prostu nie mam predyspozycji. Podobnież z rysunkiem - coś tam ściboliłam sobie na karteczkach, ale nigdy nie porwało mnie na tyle (i nie było na tyle dobre), żebym szła w tę stronę.

    OdpowiedzUsuń
  6. niestety jest Pani w wielkim błędzie, chyba że faktycznie skupiamy się na pracach tego typu jakie tworzy Pani. W tym przypadku to doskonale wypracowany warsztat a na pewno nie talent, nie jest to sztuka. To fotorealistyczne rysunki, które odtwarzają rzeczywistość ale nic więcej, nic co świadczy o artyście i jego wnętrzu, poglądach, wrażliwości. Tak podchodząc do sprawy faktycznie nie trzezba mówić o talencie

    OdpowiedzUsuń