Jakiś czas temu nominowano mnie do LBA, ale jakoś pytania nie prosiły się o poważne odpowiedzi a mój mózg totalnie odmówił współpracy...

Q'n'A czyli Pierdolamento w ramach odpowiedzi

     Jakiś czas temu nominowano mnie do LBA, ale jakoś pytania nie prosiły się o poważne odpowiedzi a mój mózg totalnie odmówił współpracy w kwestii "Ja pierdolę, bądź poważna".
Okay. Więc zrobiłam poniekąd podejście drugie przez Miszowego fanpejdża. Trochę peniałam(i słusznie), ale to tylko pytania przecież. Prawda? Prawda...?
 Zacznę więc od Prawdy Objawionej. Nie dajcie się zwieść mojemu rynsztokowemu językowi, bucowatej powierzchowności i treści, którą z siebie wyrzucam.

Ok, skoro już ją poznaliście, to lecimy dalej :D
Za sałatą!

Tak.
Miszę poznałam jak jeszcze mieszkała w swoim domu, ze swoją rodziną. Nooo, powiedzmy "mieszkała". Była psem do pilnowania podwórka-placu budowy. Pamiętam, że strasznie się nią jarałam i ja i moja siostra - była przepiękna, kontaktowa i cieszyła się za każdym razem jak przechodziłyśmy z afganem, dawała się głaskać przez płot a Kudłatego gdzieś tam zaczepiała do zabawy. Ogólnie - pozytywnie. Okropnie żałowałyśmy, że taki fajny pies się marnuje na jakimś podwórku w takich warunkach i odgrażałyśmy się żartobliwie, że kiedyś ją zwiniemy.
Nie byłyśmy jedyne, które strasznie żałowały tego psa :P
Rok później ja wyjechałam na studia a pies magicznie zniknął i nie wiedziałam co się z nią dzieje aż któegoś razu poszłam do schroniska. Jak reagowała na mnie? Nie bała się, ciągle jej było mało miziania, cieszyła się z każdej wizyty. Nie uciekła ani razu na spacerze, pilnowała się. Fajny kundlos. :) Przeczytałam kiedyś artykuł o tym, że są psy, do których nasze serduszko robi "ping" - widzisz takiego, poznajesz go, wiesz, że TO TEN i chcesz go, chociażby nie wiem co.
Dla niektórych psów jak widać są ludzie, do których ich serduszko robi "ping" - widzą takiego, wiedzą że TO TEN... i pozostaje im tylko bardzo chcieć, żeby je TEN człowiek zabrał do domu.
Miszy się udało.
A rodzina... Hm... Mam wrażenie, że bali się, że sobie nie poradzę, patrzyli na to trochę niechętnie, rodzice byli na "nie", ale tato sam stwierdził, że po co ich pytam o zdanie skoro i tak zrobię co chcę.
Zrobiłam. Nie wiem jak się na to teraz zapatrują, czy sądzą, że podjęłam dobrą decyzję czy złą, ale zaakceptowali Owczara bez problemów, bo skoro już jest a ja zębami, pazurami i ze zjeżonym futrem bronię, że nigdzie nie oddam, to nie ma sensu robić scen. Chyba nawet ją lubią :D

Znasz takie powiedzenie, że jaki pan taki kram? :P Ta konkretna małpa z mojego cyrku ma taki sam talent do malowania się jak ja... :D


 Hmmmm... W grudniu? Jak dalej będę robiła rysunki w takim tempie to mam nadzieję, że w grudniu TEGO ROKU.
Co do portfela - postaram się nie przeprowadzić na nim rzezi niewiniątek.

Thnik outside the box!
Nie wiem. Jakoś tak wychodzi, że wszyscy dookoła mnie się cały czas mylą.

CHAMSKA REKLAMA. SHIT POLECA SIĘ DO ADOPCJI.
Charakter Shitówny jest zdecydowanie charakterem, z którym oszalałabym ja, oszalałabyś ty i gdzieś po drodze oszalałby także Ptyś. Ten zwierz jest wspaniały, ale jak dla mnie zbytni z niej indywidualista.
Poza tym przy tym co odstawiało mieszkające ze mną coś, ten pies oszalałby także... Albo miałabym sprawę na Policji za ciężkie pogryzienie człowieka...

 Po pierwsze - znana mi jest mniej-więcej przeszłość tego psa. Po drugie - jako wolontariuszka wyprowadzałam ją na spacery, mogłam ogarnąć jak się zachowuje w niektórych sytuacjach. Szukałam po prostu psa towarzyszącego -  kontaktowego, niekonfliktowego do psów i ludzi, bez lęku separacyjnego. Nie musiał się szarpać ani nic z tych rzeczy. I trafiła się ona, spełniała warunki, więc wzięłam na próbę, świadoma tego, że gdyby niszczyła czy wyła to niestety, ale nie będzie mogła u mnie zostać. Pykło wszystko a nawet więcej, bo mimo stresu, frustracji i ogólnego rozdrażnienia i bólu głowy o jaki przyprawia mnie ten pies w kwestii lęków, to jednak pod wieloma względami przechodzi moje najśmielsze oczekiwania i jest po prostu idealny.

Lol, tak :D


Nieprawda.
Oczywiście po całej serii normalnych pytań przyszło takie, które zniszczyło moją delikatną psychikę.
A właściwie - przyszły. :) Marleno,
1. Nie mam pojęcia, gdyż mam zerowe doświadczenie w tej kwestii i nigdy nie kumałam dlaczego ludzie mieliby robić coś takiego zamiast porządnie się wyspać :)
ale specjalnie dla Ciebie zrobiłam research w google i wg. Men's Health:
"Nie ma potrzeby, by podczas seksu przesadnie wydziwiać - najlepsze pozycje to takie, które koncentrują się na łechtaczce"
 Aczkolwiek mam jakieś niejasne przeczucie, że jestem inna. Jedyne czego chcę w łóżku to zdrowego, długiego snu pod ciepłą pierzyną i świętego spokoju.
2. Nigdy. Dziwne to jakieś :|
3. Tak. Nie potrafię dookreślić subiektywnego wrażenia :D
4. Księżniczka to same obowiązki, zaaranżowane małżeństwa a jakby tego było mało to większość albo zamykają w wieżach albo wywożą do lasu. Wolę nie :D
I na koniec jeszcze jedno zaległe LBA od Biała Głucha Straszna Czarna :)

1. Najlepsze wspomnienie ze swoim pierwszym psem ?
Nie mam jakiś wybijających się pozytywnie emocjonalnie wspomnień z moim pierwszym psem :)

2. Najgłupszy pomysł na jaki wpadł Twój pies ?
OMB :D Ostatnio jak stwierdziła, że pójdzie spać w klatce afgana, więc weszła do tej wielkiej klatki(w której, tak btw, możnaby robić imprezy na pięć psów minimum), położyła się z tyłu i zasnęła. W międzyczasie przyszedł afgan, westchnął z obrzydzeniem, ale wszedł, położył się w przedniej części klatki i poszedł spać.
A potem jak usłyszała, że ja sie kłade spać(w swoim łóżku, nie w klatce XD) to chciała wyjść i przyjść do mnie, ale afgan burczał na nią za każdym razem jak się ruszyła, więc siedziała tam i popiskiwała od czasu do czasu dopóki Królewicz nie wyszedł i nie poszedł spać przy moim lóżku ok. 6 nad ranem :D Miszon już zdesperowana była ostro wtedy, bo zaś podejść do mnie nie mogła(btw. mam wrażenie, że z Ptyśka to jednak takie złośliwe skurwysyńskie bydle jest, i że zrobił to specjalnie), więc poszła obudzić Paulinę, żeby zabrała swojego syna w cholerę.
Jak łatwo się domyślić - Paulina ma mocny sen i obudzi się dopiero wtedy jak ktoś urządzi dyskotekę tuż przy jej łóżku, więc popiskiwanie i tuptanie Miszy nie zrobiło na niej wrażenia.
Skąd wiem? Bo obudziłam się i obserwowałam to wszystko, ale jako podły człowiek postanowiłam nie ułatwiać jej jakoś szczególnie życia kazaniem afganowi iść do siebie :D


3. Co myślisz o sterylizacji zwierząt ?

Mam mieszane uczucia, ale dla własnej, egoistycznej wygody pewnie moje przyszłe psy i suki powycinam(o ile będą jakieś jeszcze psy lub suki).


4. Ulubiona sztuczka Twojego psa…?
Ostatnio zakochała się w ukłonach :D
Cokolwiek jej się nie powie to najpierw próbuje ukłon a potem dopiero kombinuje tak jak powinna :D


5. Skąd pomysł na bloga o swoim pupilu ?
W czasach kiedy zakładałyśmy z siostrą ptysiowy blog było niewiele blogów o tematyce psiej, a już takich, które chciałoby mi się czytać mogłabym policzyć na palcach jednej ręki. Okropnie dużo treści była jakaś taka pretensjonalna, trywialna, pełna bólu dupy, a znowu na drugim biegunie były notki a'la "Dzisiejszy spacerek po park + jebs! milion zdjęć", "nie wiem o czym pisać, u nas wsio ok, to kończę, papatki" oraz "Mój pies jest taki idealny, ale są sytuacje, w których nie jest Jakąkolwiek-Poradę-Mi-Dasz-I-Tak-Ją-Zaneguję".
Brakowało mi strasznie notek, które sama chciałabym czytać. Coś codziennego, żaden spis porad, po prostu przerysowana opowieść o życiu z psem, coś z jajem, ale jednocześnie bez nadużycia środków językowych. Do tego chciałam mieć miejsce, w które będzie można wrzucić kilka co fajniejszych wspomnień, zdjęć.
Więc stworzyłam Ptysiowy Śmietnik :)
Ma on swoje wzloty i upadki, jest dla mnie niesamowitym treningiem charakteru, cierpliwości i w pewnym sensie stylu pisania, ale mam wrażenie, że spełnia swoją rolę i jeżeli chociaż jedna osoba czytając go uśmiechnęła się choć raz - moja misja została wykonana :)



6. Jak radzicie sobie ze stresem ?
Misza przez Hydroxyzynę jak ją życie przerasta, ja przez rysowanie kudłatych psów :)

7. Czy Twój obecny pies jest tym wymarzonym ?
Obawiam się, że tak. Ma pewne braki, nie jest idealna, ale jednocześnie jest tym wszystkim czego zawsze w psie szukałam :)

8. Czy borykacie się z jakimiś chorobami (np. alergia) ?
Nie.

9. Czy Twój pies lubi podróżować ? W jaki sposób najbardziej ?
Lubi! Misza uwielbia auto i rower. Nasze rodzinne autko poznaje i jak widzi to się cieszy, że gdzieś jedzie. Lubi też swoich "kierowców", nawet jeśli są facetami. Pod domem mam stojak na rowery, jak widzi, że jakiś jest przypięty od razu pędzi obwąchać czy to nie nasza Koza albo Blondi(yup. Moje rowery mają imiona :D). Jak Koza lub Blondi to magicznie "Wrasta" w ziemię i trochę ciężko ją ruszyć na spacer. Po co chodzić, skoro można biegać?

10. Czy spotkałeś/-łaś się z nieprzychylnymi komentarzami pod adresem swojego psa ?
Całą masą!

11. Za co go kochasz ?
Za psi optymizm, pozytywną energię, spełnianie się w roli antystresa i za to:

3 komentarze:

  1. Misza faktycznie jest piękna.
    Nie miałam pojęcia, że Ptysiek jest takim dupkowatym braciszkiem. Uśmiałam się :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale się rozpisałaś!
    Dzięki za tę notkę, jakoś tak miło mi się zrobiło po jej przeczytaniu, hmmm...

    OdpowiedzUsuń
  3. "W międzyczasie przyszedł afgan, westchnął z obrzydzeniem, ale wszedł, położył się w przedniej części klatki i poszedł spać.
    A potem jak usłyszała, że ja sie kłade spać(w swoim łóżku, nie w klatce XD) to chciała wyjść i przyjść do mnie, ale afgan burczał na nią za każdym razem jak się ruszyła, więc siedziała tam i popiskiwała od czasu do czasu dopóki Królewicz nie wyszedł i nie poszedł spać przy moim lóżku ok. 6 nad ranem :D Miszon już zdesperowana była ostro wtedy, bo zaś podejść do mnie nie mogła(btw. mam wrażenie, że z Ptyśka to jednak takie złośliwe skurwysyńskie bydle jest, i że zrobił to specjalnie), więc poszła obudzić Paulinę, żeby zabrała swojego syna w cholerę.
    Jak łatwo się domyślić - Paulina ma mocny sen i obudzi się dopiero wtedy jak ktoś urządzi dyskotekę tuż przy jej łóżku, więc popiskiwanie i tuptanie Miszy nie zrobiło na niej wrażenia.
    Skąd wiem? Bo obudziłam się i obserwowałam to wszystko, ale jako podły człowiek postanowiłam nie ułatwiać jej jakoś szczególnie życia kazaniem afganowi iść do siebie " Hahaha umarłam! <3

    Przypomniała mi się historia z moim pierwszym psem ( w typie saluki BTW :P) otóż byliśmy na imprezie w schronisku. I wiadomo, jak chart się uwali, to nie ma przebacz - przypuszczamy, że ktoś go po prostu nieco przesunął, ale dość niefortunnie, bo trochę go wsunął pod pryczę. W środku nocy mój ojciec słyszy takie "piiii" cichutkie. Rozejrzał się, ale Gandalf leży plackiem, to zignorował. Kolejne, nieśmiałe "piii". Tata zagląda - pies śpi. Trzecie, głośniejsze "piii" tata lekko rozbudzony, wysuwa psa spod łóżka, a ten wystrzelił jak strzała do drzwi, wypadł na dwór i sikał przez dwie minuty:P Zasunęli kudłacza za mocno i wstać biedak nie miał jak :P

    OdpowiedzUsuń