- Ooooowczaaaar! Padalcze, gdzie moja skarpetka ?!      Misza oczywiście nie odpowiada słowem, siada u siebie w legowisku i wytrzym...

Straty uboczne

     - Ooooowczaaaar! Padalcze, gdzie moja skarpetka ?!
     Misza oczywiście nie odpowiada słowem, siada u siebie w legowisku i wytrzymuje spojrzenie pełne oskarżeń. Musicie bowiem wiedzieć, że od okolic maja założenie dwóch identycznych skarpetek zdarzyło mi się kilkakrotnie - na Boże Narodzenie i na wyjazd do Pragi. Koniec historii. W gronie znajomych nikogo już nie dziwi, że ściągając buty paraduję w dwóch innych skarpetkach.
     Chciałabym zwalić to wszystko wspaniałomyślnie na moje lenistwo, ale niestety - tak łatwo nie ma. Mam w domu złodzieja. Złodzieja tego karmię, pieszczę i wychowuję, jednak nawyki ulicy(wmawiam sobie, że to to a nie nałogowa kleptomania) sprawiają, iż kundlica zwija różne przedmioty - raz dlatego, że jest to taaakie wspaniałe wyzwanie zakosić ołówek z górnej półki, innym razem znowu ona taaak bardzo kocha szarpaczek, że trzeba go wydobyć z miejsca, w którym nie powinien się znajdować, znowuż następnym coś jej ładnie pachnie... Lista powodów do kradzieży jest zdumiewająca. Jeszcze bardziej zdumiewające jest to, że pies powoli i systematycznie uczy mnie porządku.
     Zniknęła szafa-krzesło. Zostało samo krzesło odkąd Misza wymyśliła, że pod moja nieobecność będzie zabierać leżące tam koszulki i dresy, wciągać je do legowiska i spać na nich.
     Zniknął artystyczny bajzel(okej. CZĘŚCIOWO). Został... hm... artystyczny składzik odkąd owczar zauważyła, że ołówki i niebieskie kredki w sumie fajnie się rozgryza i unicestwiła mi mój ulubiony automatyczny ołówek oraz ulubioną niebieską kredkę i dwa grafity. Chcecie, żeby wasz pies zrobił błękitną kupę na spacerze ? Polecam zostawić go sam na sam z błękitną akwarelową kredką koh-i-noor...
     Zniknął pop corn z walizki współlokatorki... I odnalazł się u psa w legowisku. Nieodpakowany, w torbie. Po prostu zabranie go stamtąd i nieruszenie niczego innego było wspaniałym wyzwaniem....
     Zniknęły szarpaki i piłki rozwalone po całym pokoju i "schowane" na półkach. Zostały szarpaczki w szafkach i przy smyczy odkąd suka znajduje je wszędzie, wyciąga i znosi do siebie.
     Zniknęły koce z łóżka.... Zostały poskładane i poukładane w szafie odkąd zauważyłam, że mój pies uwielbia wygryzać dziury w pluszowych i kudłatych kocach... Zauważyłam to oczywiście składając jeden z nich...
     Zniknęła pościel złożona na łóżku. Została schowana do wnętrza łóżka odkąd Misza zaczęła się bawić w budowanie małej twierdzy, wznoszenia murów i wałów z mojej kołdry i poduszek(autentyczna forteca), wskakiwania tam i udawania, że nie istnieje ilekroć proponowano jej kąpiel.
      Jak widać Małe Białe całkiem przyzwoicie się rozkręciło i teraz wszystkie zguby prawdopodobnie są w jej legowisku, bo przecież co zapewni ci lepszy sen niż przytulenie się do zapakowanego bochenka chleba ? ...
     No właśnie! NIC!

0 komentarze: