I wcale nie o pewną malowniczą polska wioskę w tym momencie chodzi. Na myśli mam miejsce o wiele bardziej ciepłe o tej porze roku ...

Pierdolamento o drodze do Piekła


     I wcale nie o pewną malowniczą polska wioskę w tym momencie chodzi. Na myśli mam miejsce o wiele bardziej ciepłe o tej porze roku i o wiele mniej przyjemne. Jak to zrobić ? Otóż przepis jest prosty! Wystarczy, że będziemy mieli dużo dobrych chęci, tłumek popleczników oraz całkowite klapki na oczach w kwestiach podstawowej wiedzy. Brzmi znajomo ? A jakże! Ileż Kowalskich, Iksińskich i Igrekowskich tak robi na co dzień. Okazuje się jednak, że taką dróżkę brukować można również z ramienia organizacji prozwierzęcych*.
   



     27 stycznia, podobnie jak przez 90% pozostałego czasu, podczas którego znajduję interesujące informacje musiałam się wtedy uczyć. Oznacza to, że w praktyce przegrzebywałam Internet w poszukiwaniach pieska dla siebie - skoro nie mogę go mieć to przynajmniej powzdycham. I szukałam - globalnie, lokalnie, w Wielkiej Brytanii, w Warszawie, Krakowie, Cieszynie, Poznaniu, Wrześni i tysiącu innych miejsc. Szukałam również w swojej okolicy. No, zakładając mały hak - promień poszukiwań 100km.
     I trafiłam na takie coś co mnie zainteresowało - sobotnie karmienie piesków, czyli jednodniowa kuchnia polowa w schronisku - i postanowiłam zrobić mały wywiad, poszukiwania i zdobyć niezbędne informacje. Zaczęło się lokalnie - zapytanie do weterynarza, który potwierdził moje obawy co do zła czającego się pod tą dobroczynnością. Niedźwiedzia przysługa.
     Mit Kości krąży w naszym społeczeństwie od dawien dawna - dziady, pradziady, babcie a czasami nawet i upierdliwi sąsiedzi podsuwają "dobre rady" dotyczące wychowania psów ("Trzeba je lać! Wtedy wiedzą kto rządzi i nie będą próbowały dominować człowieka!" lub druga szkoła: "Żadnego bicia! Tylko głaskanie, smaczkowanie, klikanie. Szarpanie smyczą? Skandal!"), rozrodu ("Wysterylizowana ? Nie miała szczeniaków ? Straszne zło jej Pani zrobiła, suka musi mieć szczeniaki przynajmniej raz w życiu - i dla zdrowia i aby poczuć jak to jest być matką!") oraz żywienia("Sucha karma? Żadnych kości ani resztek jej Pani nie daje??? Skandal!"). Zdziwiłam się, i to bardzo, widząc u ludzi nazywających siebie miłośnikami psów, działających jako ambasadorzy propagujący odpowiednie traktowanie zwierząt coś takiego.
     Z miejsca też zniknęło moje zdziwienie dotyczące niedzielnych rozwolnień i zatwardzeń, szczególnie że odwiedzając to konkretne schronisko w tygodniu niczego takiego nie zauważyłam. A wzrok mam dobry, miałam okulary.
 
     #1 Pierdolamento o psach w schronisku.
One nie jedzą. Większość z nich działa jak odkurzacze, które pochłaniają to co spotkają na swojej drodze w tempie kilograma karmy na trzydzieści sekund. Oczywiście, te chudsze mają znośne tempo przemiału co zapewnia im odpowiednią dietę wśród pobratymców i trzymanie odpowiedniej formy. Kto by się przejmował gryzieniem ? A ważne jest, by pies jedząc kość gryzł ją dokładnie, żuł a nie połykał.

     #2 Pierdolamento o typach kości.
Kończąc mój wywiad i małe badania nad szkodliwością kości w diecie psa doszłam do oczywistych wniosków, że jeśli spełniają pewne normy (nie są za małe, chociaż Carmela Stamper, D.V.M., a veterinarian in the Center for Veterinary Medicine at the Food and Drug Administration rzecze, że kości są niebezpieczne bez względu na to jakiej są wielkości***), są odpowiednio przygotowane(NIE GOTOWANE) i odpowiedniego typu (nie wieprzowe ani drobiowe, żadne kości pękające WZDŁUŻ) i oczywiście nie są podawane w wielkich ilościach na raz od wielkiego dzwonu - psi układ trawienny powinien przejść nad nimi do porządku dziennego. Mało tego - mają wartości odżywcze, jest BARF oparty na "mięsnych kościach".

Podsumujmy więc jakie kości może jeść pies:- surowe. Kości podawanych psu NIE GOTUJEMY.
- kości odpowiednich rozmiarów. - Nie karmimy doga niemieckiego kością z kurzego skrzydełka. Duże kości sprawiają, że pies musi ZWOLNIĆ tempo i rzuć dokładnie kość.
- mięsne kości powinny być zamrożone lub częściowo zamrożone - to również dąży do sprowokowania psa do ZWOLNIENIA TEMPA.
- mięsne kości. Nie podajemy psu łysych kości. Kość podana psu powinna być otoczona mięsem. Zbyt duża ilość takich łysych kości lub kości z niewielką ilością mięsa na nich prowadzi do zatwardzenia.


 Niestety - po zadaniu pytania jakiego rodzaju kości są podawane psom moje pytanie zostało usunięte a możliwość dodawania komentarzy zablokowana. Napawa mnie to smutkiem.

     #3 Pierdolamento o zagrożeniach jakie niosą kości.
Należą do nich:

- Zadławienie - i tu należy uważać również na gryzaki kupowane w sklepach zoologicznych, jakie podaje się psom. Jeżeli kości będą zbyt małe a pies zbyt łapczywie będzie je jeść - prosimy się o problem. U małych psów problem mogą stanowić już same chrząstki.
"Zwierzę jest zaniepokojone, nie pije i nie je. Jeżeli zaobserwuje się którykolwiek z powyższych objawów, należy NIEZWŁOCZNIE udać się do lekarza weterynarii. Brak interwencji w takim przypadku może zakończyć się perforacją przełyku i śmiercią. Nie ma znaczenia, czy kość była surowa czy ugotowana. Leczenie opiera się na postępowaniu chirurgicznym lub usunięciu kości za pomocą endoskopu, nie zawsze jest to jednak możliwe." **
- Uszkodzenie odcinka przewodu pokarmowego. - Przełyk, jelito, żołądek a może język ? Do wyboru - do koloru. Na nieszczęście psa. Groźne są tutaj głównie kości drobiowe, tzw. pneumatyczne, ponieważ łamią się wzdłuż a ostre krawędzie wbijają się w przełyk, jelito, żołądek. Nasz ulubiony weterynarz opowiadał nam niegdyś o psie, którego właścicielka uraczyła kośćmi. Jelito zostało poszatkowane w takim stopniu, że zwierzęcia nie dało się odratować...
Lek. wet. Wojciech Kowalczyk:
"Ja jestem szczególnie wyczulony na takie postępowanie, ponieważ moimi pacjentami są zwierzęta, którym usuwam te kości z gardła, przełyku, żołądka albo z jelit. Właśnie w jelitach nagromadzony tzw. chrust kostny, w postaci zbitej bryły, uniemożliwia dalsze przemieszczanie się treści pokarmowej. Powstaje poważny problem, konieczne jest wykonanie laparotomii a nawet resekcji jelita. W wielu przypadkach podawanie kości zwierzęciu kończy się więc operacją chirurgiczną! Nawet jeśli pies jest „nauczony”, bo zawsze jadł kości i nawet jeśli dostaje tylko kości płaskie, istnieje ogromne ryzyko, że fragment uwięźnie (na przykład w przełyku) i niezbędna jest inwazyjna interwencja."
- Niedrożność przewodu pokarmowego i zatwardzenia - doświadczone na skórze własnego psa.
- Biegunka
- Uszkodzenia zębów - najczęściej złamania
- Krwawienia z odbytu 
- Zapalenie otrzewnej 

    #4 Pierdolamento o gotowanych kościach.
     
Gotowanie kości zmienia jej strukturę, sprawia, że pojawia się dla psa realne niebezpieczeństwo życia lub zdrowia. Gotowane kości łamią się o wiele łatwiej niż kości surowe.

     #5 Pierdolamento z rentgenem.
     Jak to wygląda od środka ? Przekonać się można oglądając te zdjęcia, zrobione przez Dr. Ray Goodroad in Rhinelander, Wisconsin w grudniu, 1998.
Pies był karmiony kośćmi surowymi - tak, te też mogą być niebezpieczne jak widać.








Oba psy wyszły z tego. Po 4 dniach hospitalizacji, operacjach, antybiotykach, dodatkowych rentgenach... A można było temu zapobiec.


I na koniec, jak wyglądały kosteczki, którymi raczono psiaki w schronisku(uwierzcie mi, że gdybym miała to wrzuciłabym też wam urocze zdjęcia tego co psiaki po takiej diecie zostawiają, ale co się odwlecze to nie uciecze:)):

______
* Gdyby nie można było nie pisalibyście do i nie byłoby o czym pisać. Dzięki!

**/***Źródła informacji/Information's sources:
Polska: [klik] [klik] Za granicą: [klik] [klik] [klik]

5 komentarzy:

  1. Z tymi kośćmi to jest obrzydliwe... najbardziej boje się tu kości drobiowych, a w końcu te są tak często na psich miskach :/
    Niby sesja, mam się uczyć i kończyć to co zaległe, a i na FB atakuje mnie to co mam zrobić. Idę kończyć "prawidłowych" psich karm.

    OdpowiedzUsuń
  2. wiem własnie ze takie kosci sa niebezpeiczne dla psów. ale w wielu wiejskich domach pies słuzy do pilnowania a nikogo nie obchodziże coś moze być dla niego ghroźne ... polskie realia. ale i tak gdziendziej jest gorzej! chociaz to maaarne pocieszenie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieś wsią, tam ludzie generalnie bywają po prostu niedoedukowani(zresztą, nie czarujmy się - w mieście jest to tak samo popularne zjawisko), ale tutaj kwestia rozchodzi się o Stowarzyszenie, które w założeniu ma psom pomagać... I CI ludzie powinni być o wiele bardziej doedukowani.

      Usuń
  3. Rozmawiałam o tym z moją mamą to zaczęła sie na mnie wydzierać ze znalazła się znawczyni i jej psy zawsze jadły kości. Jak jestem taka mądra to sama będę ją karmić za swoją kase i się zgodziłam wywaliłam kości do śmietnika a ta jeszcze że mam wyrzucić śmieci bo je wyciągnie i da ... Nie dogadam się z nią ..

    OdpowiedzUsuń
  4. Po pierwsze - nie szkodzić. To powinno przyświecać wszystkim działaczom, od takich częstujących psy gotowanymi kośćmi, gulaszem i pierożkami (trustory), do takich wzmagających psie lęki, frustracje i wszelkie inne problemy behawioralne jako "doświadczony DT" tak naprawdę g... wiedzący o psach.

    OdpowiedzUsuń